Prolog

sobota, 3.października.2009, 16:39
Prolog


Nos przyklejony do szyby, równomiernym oddech pozostawiający ślady na gładkiej tafli szkła, palec kreślący najprzeróżniejsze kształty...
Pojedyńcze blond kosmyki wysunęły się z niewoli upięcia, spływając na jasne ramiona dziewczęcia, chronione wieloma warstwami kremów. Jakby nieobecne spojrzenie skierowane było daleko przed siebie. Pogoda panująca za oknem nijak zachęcała do wysunięcia choć czubka nosa zza drzwi domu. Krople deszczu bębniące o parapet wprowadzały w stan melancholii. Dziewczyna przesunęła wzrok na bladoniebieski materiał kotar, doszukując się w nim niewielkiej ciemnej plamki. Z trudem powstrzymała się by nie przetrzeć jej palcami. Sypialnia wyglądała teraz jakby ktoś wyprowadzał się z niej na dobre. Ze stoliczków rozmieszczonych po pokoju uprzątnięto wszelkie przedmioty, drewniana szafa - której drzwi pozostawiono rozsunięte - świeciła pustkami. Pościel równo złożona w nogach łóżka informowała że przez najbliższy okres czasu nikt nie będzie z niego korzystał. I taka była prawda. Zasiadająca na oparciu fotela obitego bordowym materiałem dziewczyna jutro miała rozpocząć kolejny rok nauki w Hogwarcie. Pedantycznie wyprasowany mundurek przygotowany specjalnie na tą okazję spoczywał już na wierzchu zawartości jej kufra. Blondynka ponownie tego wieczoru smukłymi palcami wydobyła arkusz pergaminu z pożółkłej koperty. Treść wymalowana szmaragdowym atramentem jak co roku przypominała o jej przynależności do Szkoły Magii. Dźwięk stukotu obcasów o schody, a później uderzanie knykciami o drzwi dotarły do uszy Annalee. Powolnie przekręciła głowę w kierunku źródła odgłosów, cichym głosem wydobywając z siebie słowa zezwolenia na wtargnięcie do jej pokoju. W progu stanęła kobieta o równie jasnych lokach i urodziwej twarzy. Na jej obliczu widniało jednak kilka głębokich zmarszczek, pojawiających się kolejno wraz z płynącymi latami.
- Już późno. Idź spać - w odpowiedzi na te dwa zdania siedząca przy oknie dziewczyna skinęła jedynie głową, zgrabnie zeskakując ze swojego dotychczasowego siedziska. Po jej sylwetce spływała biała, zwiewna halka, stopy zaś miała bose, cicho stąpające po zimnej posadzce. Przysiadła na krańcu kanapy, żegnając ciepłymi słowami rodzicielkę.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Dodaj do ulubionych

2009
październik (1)

brak kategorii (1)
wszystkie (1)

semper-idemanatisyathirin



Okładka

Wykonała panna Anatis wyłącznie na potrzeby Miss Schiz. Grafika autorstwa Sadmadwoman. Pattern pochodzi najprawdopodobniej z The Inspiration Gallery. Sponsoruje MyLog.pl. Łapki uprasza się trzymać przy sobie.
Więcej takich cudów u Kobiet Pracujących.